Sezon 2017/2018 już za nami. E.Leclerc Radomka Radom zajęła ostatecznie 6. miejsce w I Lidze Kobiet. O ostatnim meczu i miłych wspomnieniach  sezonu rozmawiał z naszą zawodniczką Artur Stachniak.


Artur Stachniak: Nie udało Wam się odwrócić losów walki o 5 lokatę. Jak myślisz, czego dzisiaj zabrakło?

Majka Szczepańska: Przegrałyśmy na pewno blokiem, ponieważ u Tarnowianek było ich 17, a u nas zaledwie 3. W
kluczowych momentach pierwszego i drugiego seta zabrakło nam konsekwencji i koncentracji w
podstawowych elementach. W trzecim secie Tarnowianki wypracowały sobie już dużą przewagę i
ciężko było nam je dogonić.

Artur Stachniak: Faktycznie, dwie początkowe partie przegrałyście na przewagi. Fragmentami można wręcz odnieść wrażenie, że zabrakło Wam trochę szczęścia. Trzeci set jednak zdecydowanie odbiegał od poprzednich. Co się stało? 

Majka Szczepańska: Trzeci set od początku nie układał się po naszej myśli. Tarnowianki męczyły nas skrótem, z którym nie potrafiłyśmy sobie poradzić. Zdobywały punkty seriami. Był to zdecydowanie gorszy set od
poprzednich.

Artur Stachniak: Waszym najważniejszym osiągnięciem było bez wątpienia pokonanie Chemika Police w ćwierćfinale Pucharu Polski. Być może jest jeszcze jakiś mecz, który będziecie dobrze
wspominać?

Majka Szczepańska: Ja bardzo dobrze pamiętam mecz z Opolem u siebie, gdzie po samych tie-breakach wreszcie udało nam się wygrać za trzy punkty. Od tego meczu zaczęłyśmy grać pewniej. Myślę, że nie raz w tym
sezonie pokazałyśmy się z dobrej strony, jako waleczny zespół. Mimo, że końcówka sezonu była
ewidentnie nie po naszej myśli i zajęłyśmy ostatecznie 6 miejsce, to w rundzie zasadniczej byłyśmy o
dwie lokaty wyżej, a niewiele brakowało do 3 miejsca. Szkoda nam tych play-offów, ponieważ
przegrałyśmy z zespołami, z którymi wygrałyśmy wcześniej.

Artur Stachniak: Wygląda na to, że czujecie jednak pewien niedosyt. Czyli kibice mogą mieć nadzieję, że w przyszłym sezonie również dostarczycie nam wszystkim sporą dawkę pozytywnych emocji?

Majka Szczepańska: Kobieca siatkówka cechuje się dużą ilością emocji, ponieważ często zdarza się tak, że po wygranym gładko pierwszym secie można drugi tak samo gładko przegrać. Jest dużo “zwrotów akcji”, długich
wymian i okrzyków radości. Jeżeli projekt “Radomka” będzie rozwijał się tak jak rozwija to na
pewno stać go na walkę o najwyższe cele. Radomscy kibice na pewno zasługują na dużą dawkę
emocji oraz na widowisko na bardzo dobrym poziomie. Nie raz udowodnili, że potrafią wyciągnąć
zespół z opresji i “dodać” skrzydeł!


Powrót do aktualności

Najnowsze galerie


0