Siatkarki E.Leclerc Radomki Radom znowu ugrały tylko jeden punkt. Niedosyt jednak pozostaje, ponieważ radomianki wysoko wygrały partię numer jeden i trzy. Tym razem niestety drużyna z Kalisza wywozi dwa punkty do domu. 

Emocji na pewno nie brakowało. Już na rozgrzewce radomska drużyna wykazywała się dużą energią, a na ustach dziewczyn było widać szeroki uśmiech. Niewątpliwie od początku faworytem spotkania była MKS Kalisz, jednak podopieczne Jacka Skroka nie chciały poddać się bez walki.

Mocnym akcentem w pierwszym secie Radomka zaznaczyła to, że łatwo nie będzie (7:3). Po przerwie na żądanie Mariusza Wiktorowicza sytuacja wiele się nie zmieniła. Przeciwniczki popełniały proste błędy, jak np. dotknięcie siatki, co dodawało na konto gospodarzy kolejne punkty (10:5). Zawodniczki z Kalisza kompletnie nie umiały odnaleźć się w tym secie. Ostatecznie siatkarki z Radomia nie pozwoliły rywalkom wyjść na prowadzenie i wygrały tę partię 25:18.

Druga odsłona spotkania przebiegała zupełnie inaczej. Zespół z Kalisza od początku starał się narzucić swoje reguły gry (2:4). Mocny atak Majki Szczepańskiej i Gabrysi Ponikowskiej doprowadziły do remisu. Później gra toczyła się punkt za punkt (6:6). Kiedy podopieczne trenera Wiktorowicza zaczęły zbyt mocno wyprzedzać gospodarzy, trener Jacek Skrok poprosił o przerwę (8:13). Dobry serwis Soni Kubackiej doprowadził do kolejnego remisu w tym secie (15:15). Niestety zawodniczkom Radomki nie udało się obronić piłek setowych i przegrały drugą odsłonę 18:25.

Trzeci set ponownie należał do E.Leclerc Radomki Radom. Dziewczyny zaczęły grać tak samo, jak na początku pierwszej odsłony, co od razu przełożyło się na wynik (8:3). Siatkarki MKS Kalisz próbowały odrobić stratę punktową. Doprowadziły do remisu 11:11 i wyszły na prowadzenie 11:13. Na szczęście dobra postawa Soni Kubackiej w polu serwisowym i skuteczny atak Julity Molendy dały drużynie 6 dodatkowych punktów. Nasze dziewczyny były na prostej drodze do wygrania tego seta i tak też się stało. Po ataku Szczepańskiej i nieporozumieniu po stronie Kalisza zakończyłyśmy partię numer trzy 25:19.

W secie czwartym niestety nie miałyśmy kompletnie nic do powiedzenia. Zespół z Kalisza od początku podkreślił fakt, że nieprzypadkowo znajduję się obecnie na pozycji lidera w tabeli I Ligi Kobiet. E.Leclerc Radomka Radom przegrała 11:25.

Siatkarki z Kalisza, podbudowane wysoką wygraną poprzedniej odsłony, zaczęły grę w tie-breaku wysokim prowadzeniem (4:8). Dopiero po przerwie dla trenera Jacka Skroka kibice mogli obejrzeć prawdziwą batalię. Atak Molendy dał Radomce dwunasty punkt i remis w piątej partii. Do końca nic nie było wiadome. Dziewczyny walczyły „oczko za oczko”, ale ostatecznie przegrały tego seta 13:15 i cały mecz 2:3.

Najlepszą zawodniczką MKS  Kalisz była kapitan Hanna Łukasiewicz, która zapisała na swoim koncie 17 punktów, z czego aż 10 zdobyła w ataku. Natomiast w zespole E.Leclerc Radomki Radom najwięcej punktów zdobyła Majka Szczepańska – 21 pkt, z czego 17 atakiem.

– Trudno to opisywać normalnymi słowami. Brakuje nam konsekwencji w tym co robimy. Potrafimy robić pewne rzeczy dobrze, a w sytuacji kiedy przeciwnik naciska, wywiera presję to my nie dajemy rady. Z trudnej sytuacji, kiedy drużyna przeciwna prowadzi, doprowadzamy do nerwowej i zaciętej końcówki, a potem oddajemy piłkę meczową – tłumaczył po meczu trener radomskiego zespołu.

Niemniej jednak cieszymy się, że w Radomiu zostaje jeden punkt. Z dorobkiem pięciu punktów plasujemy się na dziesiątym miejscu w tabeli, ze stratą sześciu oczek do lidera.

E.Leclerc Radomka Radom 2:3 MKS Kalisz (25:18; 18:25; 25:19; 11:25; 13:15)

E.Leclerc Radomka Radom: Przepiórka, Gądek, Molenda, Kubacka, Ponikowska, Szczepańska, Samul (L) oraz Pelczarska, Bator (L), Biała, Miechowicz.

MKS Kalisz: Dybek, Łukasiewicz, Isailović, Bulbak (L), Sroka, Wawrzyniak, Drewniak oraz Andrzejczak, Kucharska, Janicka, Głowiak (L), Raczyńska.

JG


Powrót do aktualności

Najnowsze galerie


0